Nieskupieniestwo - czyli ostatnie 20 lat muzyki cz.1

Jakoś ostatnio mam problem z tym, żebyzdecydować się na daną muzykę do słuchania w środkach komunikacji miejskiej. W sytuacji, kiedy mój mini mini ipod nie ma wyświetlacza muszę zdac się na słuch. A on coraz to wybredniejszy jest.

Kilka dni temu postanowiłem zmienic klimat muzyczny w moim odtwarzaczu. Zaryzykowałem z hitami listy przebojów angielskich rozgłośni radiowych z przeciągu ostatnich dwudziestu lat. Brałem wszytsko na słuch, co mi się dobrze kojarzyło to wrzucałem...wszak w tamtych latach słuchając radia w ucho wpadały anjróżniejsze utwory, i to niekoniecznie z najwyższej półki;)

Wsród hitów z ostatnich lat skupiłem się szczególniej na utworach z przełomu 2006/2007 bo wtedy, będąc w Irlandii codziennie w pracy słuchałem ichniej rozgłośni i kilka świetnych numerów zapadło mi w pamięć. Pierwszy to nieśmiertelny już dla mnie "I don't feel like dancing" grupy Scissor Sisters. Następnie nieco melancholijny "America" zespołu razorlight. I na koniec popowa, melodyjna i wesoła Lily Allen z piosenką "Smile", którą zawsze poprawiała mi humor w szare, deszczowe dni, które na zielonej wyspie były regułą.

Wśród hitów z lat 90-tych odnalazłem "How deep is your love", stary przebój Bee Gees'ów, tym razem w wykonaniu Take That. Również "Jesus to a child" George'a Michaela, przejmująca ballada, którą dobrze pamiętałem z listy przebojów radia Gdańsk, chyba około 1995 roku. Był to ten sam rok, w którym modny był zarówno Batman Na zawsze, z jednym z moich ulubionych kawałków U2 "Hold me, thrill me, kiss me, kill me", jak i Król Lew z fantastycznymi klompozycjami Eltona Johna. Jesli zaś chodzi o tego pana, to mi utkwiły w pamięci jego dwa utwory, pochodzące z albumu wydanego w tym samym roku o tytule "Made In England". Tytuły utworów to "Blessed" oraz, własnie tytułowy, nieco żartobliwy  "Made In England".

Innym utworem, który abrdzo zakorzenił się w mojej podświadomości był "Kiss from a rose", również pochodzący z wcześniej wspomnianego przeze mnie filmy Baatman Forever. Świetna kompozycja autorstwa Seal'a, wyprodukowana przez Trevora Horna, który otrzymał za nią nagrodę Grammy. Dla nie wtajemniczony, Trevor Horn oprócz bycia producetem, również takich artystów jak Tatu, Tina Turner, Frankie Goes To Hollywood, Tom Jones, Genesis i wiele innych , swoją karierę rozpoczynał zwraz z zespołem The Buggles (to ci od "Video killed the radio star"). Po rozpadzie tego zespołu współpracował z zespołęm Yes. Jesli chdozi o twrczość tego Pana to polecam niedoceniony album zepsołu The Buggles pt. "Age of Plastic". Naprawde świetne kompozycje, dobre aranżacje. Album spójny brzmieniowo, dziwnym dla mnie jest fakt, ze większy sukces odniósł tylko utwór "Video killed the radio star".

W listopadzie 1995 roku grupa Queen wydała ostatnią swoją studyjną płyte, na której śpiewał Freddie Mercury. ALbum miał tytuł "Made in Heaven". Istotnie nazwa bardzo adekwatna, jako że członkowie zespołu przygotowali album po śmierci wokalisty z dostępnych materiałów nagranych w roku 1991 w Montreaux w Szwajcarii. Oprócz tego  na płycie znalazły się utwory solowe Mercurego, Briana Maya i Rogera Taylora w nowych aranżacjach.

Z tej własnie płyty, pochodzącej z zaświatów, dwa utwory były wtedy u nas w Polsce grane najczęściej. Były to "Heaven for everyone" oraz "You don't fool me". Świetne kompozycje, posiadające niesamowity klimat, rozbrzmiewające jakby echem głosu zmarłego lidera grupy Queen. Cały, z resztą album utrzymany jest w rozmarzonym, melancholijnym klimacie. Tak jakby czas się na moment zatrzymał i słychać było tylko tykanie wrzechświata w rytm takich utworów jak "A Winters Tale" czy "Mother Love".

Gdzies pomiędzy pobrzmiewaniem muzycznych tematów z Króla Lwa, Batmana i nastrojowych melodii pochodzących z nieba, dał o sobie znać pewien wąsaty, amerykański muzyk, który upodobał sobie jazzowy styl wokalny zwany scatem. Mowa oczywiście o Scatmanie. John Paul Larkin, bo tak naprawdę się nazywał, był profesjonalnym pianistą jazzowym, grającym w klubach jazzowych w okolicach Los Angeles. Po wycieńczającym romansie z alkoholem i narkotykami, w 1990 roku przeniósł się do Berlina gdziezaczął tym razem romansować z muzyką techno oraz hip-hopem. I tak narodziły się, jakże charakterystyczne hity "Scatman's World" i po prostu "Scatman". Do dziś jeden z jego utworów jest usilnie odświeżany rokrocznie przez pewną grupę roześmianych studentów jadących pociągiem woodstockowym, którzy z wielkiego przenośnego boomboxa zapuszczają własnie Scatmana.

Komentarze

Popularne posty