Chrapliwy ciepły głos i dźwięczne brzmienie Stratocastera

Chyba nie ma osoby, która podczas Świąt Bożego Narodzenia nie słyszała chociaż raz piosenki "Driving Home For Christmas". Mało kto również nie rozpozna charakterystycznego ciepłego tonu głosu jego autora. Mowa oczywiście o angielskim kompozytorze i wokalisto-gitarzyście o nazwisku Chris Rea. Utwory "Josephine" czy "Road to Hell" też na pewno są znane osobom, które słuchają radia, które niestety w obecnych czasach serwują nam coraz więcej szrotu. Na szczęście tacy artyści jak Chris Rea mając swoją, wyrobioną przez lata renomę nadal wprawiają nas w dobry nastój swoimi wyśmienitymi kompozycjami.

Chris Rea nie należy może do tych muzyków którzy silą się na wielką oryginalność i innowacyjność nagrywając kolejne płyty. Każdy kolejny album charakteryzuje się jego niepowtarzalnym zachrypniętym melodyjnym głosem oraz dźwięcznym brzmieniem gitary, na które gra świetnie opanowaną techniką slide.

Chris Rea zaczynał swoją karierę w roku 1973 w zespole Magdalene. Gdy David Coverdale odeszedł do Deep Purple, Rea zajął jego miejsce. Dwa lata później zmienili nazwę na Beautiful Losers i wygrali krajowy konkurs talentów. Po kolejnych dwóch latach Chris postanowił oddać się wyłącznie karierze solowej i opuścił zespół.

Utwór "Fool (If you think it;'s over)" z jego debiutanckiego albumu doszedł na dwunaste miejsce listy Billboardu w Stanach. Co ciekawe w rodzinnej wielkiej Brytanii takiego sukcesu nie przyniósł. Dopiero jego piąty album - "Water Sign", złożony z jego taśm demo rozszedł się w zaledwie kilka miesięcy wilości miliona sztuk. Z tego albumu pochodzi równie znany hit "I can hear your heartbeat".

Pierwsze miejsce na liście sprzedaży zapewnił mu w 1989 roku album Road To Hell, który pomimo sukcesu w Europie w Stanach zainteresował słuchaczy głownie utworem Texas. Chris Rea powoli umacniał swoją pozycje, wśród najbardziej rozpoznawalnych solistów i gitarzystów XX wieku. Dzisiaj jego utwory są wielokrotnie odtwarzane i przypominane przez stacje radiowe ja całym swiecie, chociażby "Julia" oraz "Josephine" poświęcone jego córkom.


W 2008 roku Chris Rea wydał bardzo ciekawy album - a właściwie earbook. Zawierający 2 płyty winylowe oraz 3 płyty CD album z masą zdjęć zamkniętych w twardą sztucznie postarzaną okładkę jest nie lada gratką dla fana. Chris Rea przypomina tu cudowne lata 50-te gdzie królowały dobre gitary oraz szybkie klasyczne samochody. Muzyka jest świetnym tłem dla pięknych zdjeć pochodzących z tamtego okresu. Nawet całość pachnie w swoisty "vintage" sposób.

Pierwsza płyta tego zestawu to wyłącznie utwory instrumentalne utrzymane w klimacie surf rocka lat 50-tych. Piosenki z tej płyty są również zawarte na dwóch czarnych krążkach 10-cio calowych. Pozostałe dwie płyty to kompakty. Nie będę się w zawartej na nich muzyce doszukiwał jakiejś innowacyjności czy nowego brzmienia. To jest po prostu kawał dobrej muzyki, w której autor się wychował. Nagrania są z kolei niesamowicie czyste i klarowne i bardzo przyjemnie ich się słucha ... szczególnie na dołączonych winylach które doskonale oddają klimat tamtych lat(kiedy mnie nawet na świecie jeszcze nie było).

Polecam  zatem ten album nie tylko ze względu na ciekawy sposób wydania ale przede wszystkim za udane wskrzeszenie ducha lat 50-tych i ciągłe umacnianie marki o nazwie Chris Rea.

Komentarze

Popularne posty