Pan Kazimierz na deskach teatru

Nie chodzi tu bynajmniej o żadnego pana o imieniu Kazimierz, który para się aktorstwem tylko o wiekową krakowską dzielnicę, o której powstał spektakl właśnie o nazwie Pan Kazimierz.

Płyta z muzyką z tego spektaklu wpadła w moje ręce przypadkiem. W koszu przecen w Empiku zauważyłem płytę zapakowaną w ciekawie wyglądający digipack. Taki niby postarzany, z jakimś starym kredensem na okładce. "Co to jest jest u licha?" - pomyślałem. A że instynkt mam dobry do znajdywania dziwnych, ciekawych rzeczy. Na okładce było napisane, ze jest to "...jedynie słuszna historia krakowskiej dzielnicy Kazimierz piosenkami znalezionymi w szafie opowiedziana". Zaciekawiło mnie to jeszcze bardziej tym bardziej, czytając rewers okładki dowiedziałem się, ze w środku jest również mapa dzielnicy Kazimierz z rozpisanym szlakiem podążającym za postaciami, które są bohaterami piosenek.



Po powrocie do domu od razu wrzuciłem cd do odtwarzacza. Jako wielki fan nuty żydowskiej od razu spodobały mi się aktorskie interpretacje melodii zawartych na albumie. Jako, ze była do muzyka do spektaklu/musicalu wiadomo, że sposób śpiewania w tym gatunku jest specyficzny. Płyta jest po prostu, jak dla mnie spektaklem do słuchania(co zresztą na okładce zaznaczono). Interesujące i momentami zabawne teksty uchylają nam rąbka tajemnica o tym jacy byli Żydzi w przedwojennym(i nie tylko) Kazimierzu. Historia interesu Heleny Rubinstein z nieco niesmacznym elementem wytwarzania kremu dla kobiet, heroiczny Rabin Hood czy tematy polityczne rozstrzygane przy orzechówce tworzą niesamowity klimat tej bajecznej, wręcz mistycznej krakowskiej dzielnicy.

Polecam wszystkim, którzy lubią elementy żydowskie w muzyce, ale też tym którzy nie znają za dobrze tej kultury aby poznali dosyć specyficzny humor żydowski oraz tym którzy lubią piosenkę aktorską.

Komentarze

Popularne posty